Indie 2003
Galeria zdjęć

 
Anna Styczek
Mieszkańcy Himalajów indyjskich
Indie 2003

 

Ostatnie wakacje trójka wędrowców ze Studenckiego Klubu Górskiego z Warszawy: Ania, Marcin i Michał, spędziła podróżując po północnych Indiach. Ze względu na monsunową pogodę panującą w centrum i na południu Indii, skupiliśmy się na eksploracji Indyjskich Himalajów, czyli na pasmach górskich Ladakh i Zanskar. Góry te znajdują się w prowincji Kaszmir, czyli na obszarze spornym między Indiami, Pakistanem i Chinami. Są to niezbyt bezpieczne dla turystów rejony, jednak, jeśli przestrzega się wszelkich zasad bezpieczeństwa i szanuje kulturę mieszkańców tych terenów, można czuć się w Kaszmirze całkiem bezpiecznie.

Kaszmir to rejon o niesamowitej mieszance kulturowej i religijnej. Współistnieją tutaj obok siebie cztery wielkie religie świata: buddyzm, islam, hinduizm i sikhizm. Na terenie Kaszmiru mieszkają Tybetańczycy, Hindusi, Pakistańczycy i Sikhowie.

Ladakh, czyli terytorium położone w dolinie Indusu, geograficznie i kulturowo należy do Tybetu. Jednak jest to jedyny obszar w tej części świata, gdzie Tybetańczycy mogą swobodnie wyznawać swoją religię i kultywować tradycje. Ladakh został otwarty dla turystów dopiero pod koniec XX wieku. Wiekowe odizolowanie spowodowało, że zachowała się tutaj pierwotna kultura lamajska w prawie niezmienionej postaci.

Podróżując po Ladakhu i Zanskarze, przez prawie siedem tygodni podziwialiśmy surowe i dzikie górskie krajobrazy. Naszą bazą wypadową było Leh - stolica Ladakhu. Miasto to było kiedyś ważnym punktem handlowym na jednej z odnóg Jedwabnego Szlaku. Później stało się siedzibą królów, a do dziś możemy podziwiać szesnastowieczny zamek górujący nad miastem. Na początku pobytu, aklimatyzując się na wysokości ponad trzech i pół tysiąca metrów, odwiedziliśmy kilka klasztorów buddyjskich w dolinie Indusu, między innymi Tiksey, Shey, Alchi, Likir. Podziwialiśmy przepiękne freski namalowane na klasztornych ścianach, a także olbrzymie, kilkunastometrowe posągi Buddy. Wzięliśmy udział w dwóch festiwalach w klasztorach Hemis i w Lamayuru, podczas których raz do roku mnisi przebrani w odświętne stroje przedstawiają miejscowej ludności, jak będzie wyglądać ich życie po śmierci. Uczestniczyliśmy również w spotkaniu z Dalajlamą, duchowym i religijnym przywódcą Tybetańczyków.

Gdy zaaklimatyzowaliśmy się, postanowiliśmy zdobyć górujący nad doliną szczyt Stok Kangri, o wysokości ponad sześciu tysięcy metrów. W dolinach spotykaliśmy stada jaków pasących się na górskich halach. Mijaliśmy zagubione chaty pasterzy. Po męczącej wspinaczce górskiej, wróciliśmy na chwilę do Leh, by po załatwieniu wszystkich formalności i uzyskaniu pozwolenia pojechać do doliny rzeki Nubra. Po drodze przekroczyliśmy najwyższą na świecie przejezdną samochodem przełęcz Kardung La o wysokości ponad 5600 metrów n.p.m. W dolinie zdobywaliśmy malownicze wydmy rzeczne, gdy na horyzoncie przemykały na wpół dzikie wielbłądy. Kąpaliśmy się w gorących siarczanowych źródłach, a także zwiedzaliśmy położony na skałach klasztor w Diskit.

Z doliny rzeki Nubra wróciliśmy do Leh, by pożegnać się z cudowną doliną Indusu. Spakowaliśmy wszystkie nasze rzeczy i pojechaliśmy ciężarówką prowadzoną przez Sikha w turbanie do Lamayuru. Stamtąd wyruszyliśmy na prawie dwudziestodniowy trekking przez góry Zanskaru. Przez pierwsze dziesięć dni wędrowaliśmy z pasterzem Kalzangiem i jego końmi, które niosły nasze ciężkie od pamiątek plecaki. Kolejne dziewięć dni wędrowaliśmy już sami. Podczas tego trekkingu pokonaliśmy dziewięć przełęczy o wysokościach od 3800 do 5100 metrów n.p.m. Gościliśmy w klasztorach zagubionych głęboko w górach i uczestniczyliśmy w obrzędach religijnych mnichów. Na naszym szlaku mijaliśmy murki modlitewne, zbudowane z kamieni z wypisaną mantrą oraz rzędy chortenów, czyli tybetańskich przydrożnych kapliczek. Najważniejsze jednak byli ludzie których spotykaliśmy na naszym szlaku - mieszkańcy Himalajów Indyjskich.

Oto mapka z przebytą przez nas trasą:

Opracował: Marcin Szymczak


 
1 2 następna strona do góry