Google
   świat   podróżnik.net     

Szlakiem jedwabiu i herbaty ku Miastu Białych Nocy

Z naszej podróży do...

- Wy macie zegarki, ale to ja mam czas - słyszymy, żegnając się z napotkanym przy drodze człowiekiem, który zresztą jak wielu mu podobnych, w chwili gdy nas dostrzega z nieukrywaną ciekawością przygląda się aż do momentu, w którym jesteśmy już na tyle blisko, by zapytać:
- A Wy kuda? - w ten oto sposób rozpoczyna się tutaj każda rozmowa. Po chwili jednak często przybiera ona formę czegoś na kształt wywiadu za sprawą ciągu kolejno następujących po sobie pytań. Co ciekawe, ich porządek niezależnie z kim i gdzie się rozmawia jest zawsze taki sam. Dlatego i tym razem rozmowa przebiega według ustalonego, dobrze nam już znanego schematu. Szczerze mówiąc, w tym momencie nie zależy nam jednak na niczym innym jak tylko możliwie jak najszybszym dotarciu do celu.

Do miasta wciąż niewiele ponad dwadzieścia kilometrów, a my jesteśmy spragnieni i głodni. Niewiarygodna spiekota, ubranie klejące się do skóry i dobrze już nam znany ból ramion, powstały na skutek przygniatającego do ziemi plecaka determinują nas do szybkiego i zdecydowanego działania. Ucinamy więc rozmowę jeszcze w zalążku mówiąc, zresztą zgodnie z prawdą, że strasznie nam się śpieszy.

W końcu docieramy. Późne godziny wieczorne sprawiają, że budynki mienią się niezliczoną ilością różnokolorowych świateł. Miasto odpoczywa po kolejnym, wyczerpującym dniu. Popijamy chłodny kumys, który wraz z lekkim powiewem wieczornego, orzeźwiającego powietrza w okamgnieniu przywracają utracone siły, zmęczenie wędrówką ustępuje. Teraz należy dojść tylko do dworca i udać się brukowaną ulicą w stronę centrum, do dobrze już nam znanej kamienicy, wejść na drugie piętro i zapukać do drzwi, za którymi zapewne czekają już na nas prawdziwe luksusy w postaci nie posłanego łóżka, a być może nawet i ciepłej wody. W zasadzie oprócz tego nie liczymy już na nic więcej. W tej chwili potrzebny jest nam tylko odpoczynek. Jesteśmy wdzięczny losowi, bo świadomość bezpiecznego noclegu, co ważne w przytulnym miejscu sprawia, że sen przyjdzie szybko.

Budzimy się. Nie jesteśmy jednak już przykryci śpiworem. Zamiast niego leżymy pod kołdrą. Pokój jest inny, choć jakoś tak dobrze znajomy. Przez lekko uchylone drzwi dochodzą dźwięki porannej krzątaniny. Na podłodze przed łóżkiem leży książka. Znamy jej tytuł. Wszystko jest już jasne. I jakoś tak, w momencie robi się smutno. Jeszcze wczoraj, bowiem kładliśmy się spać daleko od domu, będąc w trakcie długiej podróży po Dalekim Wschodzie. Tułaczka ta wiodła przez wiele miejsc i krain, wiele ludzkich umysłów i kultur. Znaczna ich część jednak nie znajdowała się na mapie naszych pierwotnych założeń. Dotarcie do nich zawdzięczamy jedynie wewnętrznej, kompletnie irracjonalnej potrzebie odkrycia tajemnicy tego, co jest dalej. Sekretu, którego strzeże każdy kolejny zakręt drogi czy majaczący w oddali cypel. Niezależnie czy wędrowaliśmy akurat po bezdrożach Syberii czy było nam dane spać wspólnie pod jednym dachem jurty wraz z rodziną koczowniczych Mongołów, być może nawet nieco nadużywając ich gościnności wiedzieliśmy, że możemy sobie na to pozwolić. Znajdowaliśmy się, bowiem w Azji - krainie, w której upływającego czasu, jak się okazało nie odmierzają wskazówki zegara lecz zmieniające się pory roku. Po lekcji, którą dostaliśmy od przypadkiem napotkanego człowieka wyrzuciliśmy zegarki.

Tym samym staliśmy się wolni od wszelkich sztucznych konwenansów, tak silnie zakorzenionych w naszej rzeczywistości i świadomości człowieka cywilizacji zachodu, a bez których chyba nie potrafilibyśmy żyć. To sprawiło, że udało nam się zrobić jeszcze jeden, ale jakże znaczący krok naprzód, docierając tym samym do miejsca, skąd mogliśmy już spojrzeć głęboko wewnątrz siebie i zrozumieć, że kiedy znów wysiądziemy z pociągu w naszym rodzinnym mieście, nie będziemy już tymi samymi osobami, którzy wsiadając do niego jechali w stronę egzotycznej przygody, po niezapomniane przeżycia, zapierające dech w piersiach krajobrazy, po słońce i odpoczynek.

I może trochę szkoda, że cała historia okazała się tylko snem, w dodatku brutalnie przerwanym przez natrętnie wdzierającą się nawet w tę intymną sferę codzienność. Postanowiliśmy, że zanim kolejny raz stawimy jej czoła, wcześniej dokończymy swoją przygodę. Dlatego wróciliśmy myślami do pociągu, którym jechaliśmy do domu. Siedząc ponownie w przedziale i patrząc przez okno na falujące na wietrze łany zboża stało się dla nas jasne, że ogrom świata nie pozwala na to by ujrzeć go w całości.

Zrozumieliśmy, że bez względu na to czy podróż ma charakter dalekiej wyprawy czy jest tylko banalnym w swej istocie wypadem za miasto to i tak jakiś nieoczekiwany splot wydarzeń sprawi, że znajdziemy się w obliczu tej samej nowej sytuacji, której będziemy musieli sprostać. Dlatego wiemy, że nasza podróż marzeń już trwa. Składa się, na nią bowiem, każdy nowy dzień, który jest nam dany. Wiemy również, że trwać będzie całe życie i zaprowadzi nas do miejsc, których nie odkrył jeszcze nikt, zarówno tych bajecznie pięknych, ale również tych surowych i posępnych. Bo głównym jej celem nie jest konkretne miejsce na Ziemi, lecz ciągłe poznawanie wciąż wielu białych plam na mapie własnego wnętrza, co sprawia, że stajemy się lepszymi ludźmi zarówno dla siebie, ale przede wszystkim dla innych. Pociąg wreszcie dotarł.

 

Informacje o wyprawie

Pomimo, że pociąg rzeczywiście dotarł do stacji docelowej, tym samym uświadamiając nam bolesny koniec podróży i powrót do codziennych obowiązków obiecaliśmy sobie, że każdy kolejny krok naprzód oraz każda upływająca sekunda będą zmniejszały dystans dzielący nas do początku wyprawy, którą przeżyliśmy wspólnie we śnie. Dlatego by urzeczywistnić nasze marzenia wzięliśmy sprawę w swoje ręce, świadomie wchodząc na długi i wyboisty szlak o wysokiej skali trudności technicznych. Swoją konsekwencją i uporem jednak, nierzadko postawieni w obliczu konieczności podjęcia trudnych decyzji, trzeba przyznać nieraz błędnych, wspólnym wysiłkiem udało nam się go pokonać.

Efektem tej długiej wędrówki była organizacja dwóch wypraw w głąb kontynentu azjatyckiego. Celem pierwszej z nich, przeprowadzonej latem 2006 roku był położony w dalekiej Rosji najgłębszy i zarazem największy słodkowodny akwen świata zwany Morzem Syberii - Bajkał. Trasa z kolei drugiej wyprawy zorganizowanej rok później prowadziła ścieżkami kirgiskiej części "Niebiańskich Gór" - Tien - Szanu, gdzie w cieniu bezimiennych sześciotysięczników oraz uznawanego za najtrudniejszy technicznie siedmiotysięcznik świata - Pik Pobiedy, u podnóży jednego z najdłuższych lodowców świata Inyłczeka podążaliśmy tropami Yeti, które urwały się nagle w bezkresach kazachskich stepów.

Ponieważ jednak po powrocie okazało się, że nasz głód poznawczy nie został w żadnym stopniu zaspokojony, a powyższe wyprawy oraz te z kategorii bliższych, organizowanych w międzyczasie okazały się być tylko aperitifem do dania głównego, utwierdziło nas to w przekonaniu, że nasza podróż nie dobiegła końca i nic nie jest w stanie jej przerwać.

 

Nieznany był tylko cel, jednakże na podstawie doświadczeń z lat ubiegłych wiedzieliśmy, że wielce prawdopodobnym jest, że o wyborze miejsca nie zadecydujemy świadomie my, a nieoczekiwany splot wydarzeń. Dlatego, korzystając z nauki wyciągniętej na podstawie obserwacji mentalności człowieka świata wschodu podczas odbytych dotychczas podróży, uzbroiwszy się w cierpliwość postanowiliśmy czekać, jednocześnie wsłuchując się przy tym w głosy naszych wnętrz oraz wypatrując wszelkich znaków na horyzoncie codzienności, które pomogły by nam sprecyzować cele.

W końcu ogrom i różnorodność świata nie pozwala na to by go w całości ogarnąć.

Na to prawdopodobnie nie starczyłoby życia! Koniec końców nasza cierpliwość została sowicie wynagrodzona, a jej rezultatem jest plan wyprawy, która niejako stanowi most przestrzenno - kulturowy pomiędzy dotychczas odbytymi podróżami. Wymaga on jednak sporego nakładu finansowego, który był poza naszym zasięgiem.

W związku z powyższym zdecydowaliśmy się podjąć próbę zdobycia niezbędnych środków finansowych do przeprowadzenia wyprawy, o której marzymy od dawna. By tego dokonać udaliśmy się na tymczasową emigrację zarobkową, którą planujemy zakończyć z końcem stycznia 2009.

Od marca 2008 pracujemy w Perth - dawnej stolicy Szkocji w charakterze kierowniczym lokalnej sieci sklepów. Praca, którą podjęliśmy, oprócz możliwości zdobycia większości niezbędnych środków finansowych stanowi ponadto doskonałą okazję do poszerzenia kwalifikacji zawodowo - językowych, które mamy nadzieję, będziemy mogli wykorzystać po powrocie z wyprawy do Polski. Należy dodać również, że sam pobyt w krainie whisky płynącej wraz ze wszystkimi spostrzeżeniami i obserwacjami, których do tej pory  dokonaliśmy umożliwił nam poznanie tutejszej kultury i zwyczajów, co w przyszłości będzie stanowić znakomity materiał do konfrontacji dwóch jakże odmiennych światów: wschodu i zachodu.

 

Główne założenia wyprawy

Zgodnie z tytułem wyprawy ogólnym jej założeniem będzie dotarcie do osławionego miasta, powszechnie znanego pod nazwą "Wenecja Północy" czyli Sankt Petersburga. Do celu podążymy najważniejszymi i zarazem najstarszymi handlowymi szlakami świata: Jedwabnym oraz Herbacianym, korzystając przy tym wyłącznie z transportu publicznego i nie ukrywając w dużej mierze z łaskawości losu. Kryterium doboru środków transportu oraz charakter wyprawy uwarunkowane są przede wszystkim ograniczonymi funduszami, którymi dysponujemy. Jednakże niewątpliwie takie podejście ułatwi nam bezpośredni kontakt z codziennymi problemami, z którymi borykają się każdego dnia zwyczajni mieszkańcy poszczególnych krajów, w których się znajdziemy. Pozwoli nam to poszerzyć wyobrażenie o ich kulturze i zwyczajach, co z kolei będzie stanowić doskonałą podstawę do stworzenia portretu przeciętnego człowieka wschodu, a to mamy nadzieję umożliwi lepsze poznanie samych siebie.

Jedwabny Szlak - ".Wody Syr-darii i Amu-darii oraz ich dopływów pozwoliły powstać i rozkwitnąć słynnym miastom - Bucharze i Chiwie, Kokandzie i  Samarkandzie. Tędy też ciągnęły karawany Jedwabnego Szlaku, dzięki którym nabierały wagi i kolorytu  targi w Wenecji i Florencji, w Nicei i Sewilli." Ryszard Kapuściński (Imperium).
Szlak przeprowadzony został w XI wieku p.n.e. i istniał do XVI. Magistrala będąca cudem techniki inżynierskiej i ludzkiej myśli, której imponujące pozostałości zachowały się do dzisiaj, biegła przez centrum Azji Środkowej. Był to w pełni wyposażony szlak handlowy z otworami strzelniczymi, strażniczymi basztami, magazynami i innymi wygodami, skutecznie chroniony przez ruchome wojska. Wiekami gwarzyły różnojęzyczne bazary wschodnie, setki lat karawany wiozły zakurzonymi drogami drogocenny jedwab i kamienie by sprzedać go Europejczykom, przyprawy i farby, złoto i srebro, egzotyczne południowe ptaki i zwierzęta. Ale Jedwabnemu Szlakowi pisane było nie tylko stać się drogą targową. Spotkały się tu dwie cywilizacje - Wschód i Zachód różniące się kulturą, tradycją, wyznaniami religijnymi, naukowymi i technicznymi osiągnięciami.

Herbaciany Szlak - ojczyzną herbaty są Chiny, gdzie w południowych prowincjach powstały pierwsze plantacje krzewów herbaty. Przez wiele wieków sekret przyrządzania herbaty był długo strzeżony, dlatego w innych krajach poznano ją znacznie później, a do Europy dotarł z Rosji dopiero w XVIII wieku. Do Rosji został przywieziony z Chin szlakiem karawan handlowych, który wszedł do historii pod nazwą Wielkiego Szlaku Herbacianego. Karawany herbaciane powstawały w mieście Kałgan w Chinach, kierując się następnie przez terytoria Mongolii do granicy rosyjskiej, gdzie w 1727 roku założono miasto Troickosawsk (obecnie Kiachta). Kiachta stała się wielkim centrum herbacianych targów, zaopatrującym w herbatę nie tylko całą Rosję, ale i wiele krajów Europy. Długość Wielkiego Herbacianego Szlaku wynosiła 9-10 tysięcy kilometrów. Na przebycie tej trasy przez jedną karawanę trzeba minimum roku.

 

Uczestnicy

Małgorzata Kruk
(26 lat) absolwentka geografii Wydziału Nauk o Ziemi na Uniwersytecie Śląskim. Z zamiłowania podróżnik - kierunek dotychczas zorganizowanych i odbytych wypraw niewątpliwie związany jest z jej głęboką fascynacją kulturą wchodu oraz jego dzikiej przyrody. Szalona pasjonatka geologii, dzięki podróżom sukcesywnie powiększająca swoją kolekcja skał i minerałów oraz wiedzę o otaczającym świecie. Współorganizatorka i zarazem uczestniczka wypraw zarówno tych z kategorii dalszych: Bajkał - Morze Syberii, Góry Niebiańskie - Kirgistan, a także tych bliższych, ale tak samo ważnych i bliskich sercu: Rumunia, Słowacja, Ukraina, Szkocja oraz ojczyste tereny. Aktywnie spędza każdą chwilę, gdyż tylko ruch i nieustanna podróż sprawia, że cieszy się pełnią życia.

Tomasz Kik
(26 lat) geograf z wykształcenia, absolwent Wydziału Nauk o Ziemi Uniwersytetu Śląskiego. Górski włóczykij, przede wszystkim jednak "globalna powsinoga" - "zwiedzanie świata to mój sposób na życie". Organizator i uczestnik wypraw do Dalekiej Rosji i Azji Centralnej. Odwiedził ponadto większość krajów Europy Środkowo - Wschodniej, a także podróżował po Europie Zachodniej. Pasjonat fotografii podróżniczej efektem czego są setki zdjęć z każdego nawet najbardziej niepozornego wyjazdu. Żywo zainteresowany meteorologią synoptyczną dlatego podróże w różne części świata traktuje jako doskonałą okazję do wykorzystania oraz poszerzania wiedzy w tej dziedzinie. Prowadzi aktywny tryb życia, w wolnym czasie biegając po lesie, do pracy dojeżdżając rowerem. W wolnych chwilach oddaje się bez reszty lekturze podróżniczej, co sprawia, że jego życie to nieustanna podróż, a podróże jego życiem.

Paweł Błaszak
(28 lat) przyrodnik, absolwent geografii, studiował na Uniwersytecie Śląskim. Jego największe pasje to astronomia i podróżowanie. Aktywnie działa w Polskim Towarzystwie Miłośników Astronomii, udziela się również w Planetarium Śląskim pogłębiając swoją wiedzę o zjawiskach zachodzących na niebie i popularyzując ją wśród mieszkańców regionu. Łowca zaćmień Słońca - aby je zobaczyć potrafi pojechać autostopem do Turcji i zorganizować wyprawę w Ałtaj Mongolski. Główne kierunki jego podróży to Syberia i Azja Środkowa, a także wschodnia Europa. Fascynują go wzajemne relacje między człowiekiem a przyrodą w regionach o niekorzystnych warunkach naturalnych. Swoje spostrzeżenia na bieżąco notuje prowadząc zapiski z każdego wyjazdu. Miłośnik wielokilometrowych marszów po zróżnicowanym terenie. W życiu przyświeca mu myśl "kto nie idzie do przodu, ten się cofa".

Kontakt

Małgorzata Kruk  gosiakruk(.)interia.pl tel: 0506475806
Tomasz Kik visionaire(.)gazeta.pl tel: 0506652068
Paweł Błaszak pablas(.)poczta.onet.pl tel: 0603410047

 

Trasa

Ponieważ przebieg trasy wyprawy prowadzi przez prawdziwą mozaikę kulturowo - krajobrazową zostanie ona podzielona na poszczególne etapy, podczas których zamierzamy odwiedzić najbardziej pasjonujące krainy oraz miejsca, które naszym zdaniem decydują o ich wyjątkowości. Dlatego też w trakcie naszej podróży odwiedzimy jedne z najstarszych i najbardziej niezwykłych miast świata, stanowiących bez wątpienia kolebkę cywilizacji: Samarkandę, Chiwę oraz Bucharę. Zmierzymy się z piaskami Pustyni Kyzył - Kum by dotrzeć w rejon klęski ekologicznej Morza Aralskiego, w którym to miejscu człowiek podjął jak się później miało okazać karkołomną próbę ujarzmienia sił natury poprzez odwrócenie biegów rzek Amu - Darii i Syr - Darii w celu zwiększenia wydajności zbiorów bawełny. Udamy się również do wciąż jeszcze owianej mgłą tajemnicy krainy Tybetu nazywanej powszechnie "Dachem Świata", gdzie odwiedzimy jego stolicę Lhasę skąd udamy się na trekking do bazy pod Mount Everestem. Ponadto podejmiemy próbę dotarcia do najbardziej niedostępnych zachodnich rubieży Tybetu czyli krainy Ngari, gdzie zamierzamy odbyć wysokogórską wędrówkę wokół świętej góry trzech religii - Mount Kailash. Trasa dalszej tułaczki po Chinach zaprowadzi nas do ich stolicy - Pekinu poprzez prowincję Yunnan - ojczyznę najbardziej popularnego napoju świata - herbaty i nie ominie oczywiście tak znamiennych miejsc jak:

  1. Tamy Trzech Przełomów zbudowanej na rzece Jangcy
  2. buddyjskich świątyń w okolicach Datongu położonych na terasach lessowych Żółtej Rzeki będących kolebką chińskiej cywilizacji
  3. Wielkiego Muru Chińskiego
  4. Pekinu wraz z Zakazanym Miastem oraz innymi jego atrakcjami
    

Kolejnym etapem naszej podróży będą piaski Pustyni Gobi oraz stepowe mongolskie bezdroża wciąż jeszcze zamieszkałe przez koczownicze plemiona, które mamy nadzieję spotkać na naszej drodze. Korzystając przy tym z okazji spróbujemy zasmakować ich osławionej gościnności, co jednocześnie umożliwiłoby nam doświadczyć miejscowych tradycji i zwyczajów kultywowanych z dziada pradziada od czasów najsłynniejszego z Mongołów - Czyngis Chana.

Azjatycką część przygody zwieńczy ponowne spotkanie z Morzem Syberii - Bajkałem, gdzie między innymi podejmiemy kolejną próbę zdobycia leżącego w jego pobliżu najwyższego szczytu Syberii Wschodniej - "świętej góry" Munku Sardyk,. Ostatnim etapem podróży, nie mniej jednak równie pasjonującym będzie bezpośrednia podróż osławioną koleją transsyberyjską z Irkucka do Sankt Petersburga, w czasie której przekroczymy górski łańcuch Uralu -  umowną granicę między Europą i Azją. Dotarciu do Miasta Białych Nocy, oprócz poznawania jego duszy towarzyszyć będzie ponadto wycieczka nad największe jezioro Europy  - Jezioro Ładogę, skąd już przez Estonię, Łotwę i Litwę, robiąc krótkie przystanki w stolicach wyżej wymienionych krajów udamy się do Katowic, zamykając tym samym naszą, wymarzoną, wielką euroazjatycką pętlę.

Mamy nadzieję, że zebrany materiał w postaci zdjęć, pamiątek oraz dzienników, ale przede wszystkim zgromadzony bagaż doświadczeń sprawią, że naturalną kontynuacją naszej wyprawy będzie szereg prelekcji zarówno dla szerokiego grona słuchaczy na wszelkich możliwych podróżniczych imprezach, ale również dla naszych bliskich i być może nawet potomków, co sprawi, że tak naprawdę nasza wielka pętla nie domknie się nigdy i trwać będzie zawsze. W związku z powyższym z całego serca zachęcamy Państwa do wsparcia i aktywnego uczestnictwa w naszej podróży marzeń, której realizacja zapewni niejako jej organizatorom i uczestnikom ponadczasowość, a być może nawet nieśmiertelność.

 

Sponsorzy
Patroni medialni
Podróżnik.Net - www.podroznik.net
 
Strona www wyprawy
www.


 
© 2008 podróżnik.net statystyki www stat.pl