|
| podróże wycieczki galerie linki kontakt | |
| JESTEŚ TU: podróżnik.net » 7CHALLENGE - Korona Świata - Kilimanjaro :: Katarzyna Solecka, Grzegorz Napora | |
| |
|
|
| 7CHALLENGE - Korona Świata :: Katarzyna Solecka, Grzegorz Napora | ![]() |
|
|
Kasia Solecka Po cichu liczyłam na to, że to się jednak dziś nie wydarzy. Początkowo delikatnie opadające płatki śniegu, pod wpływem świszcząceg Uhuru, niegdyś zwana przez ludy afrykańskie Górą Światłości, obecnie, ze względu na znaczną liczbę miłośników przygód stających rok rocznie u jej podnóży, przechrzczona na Górę Karawan- Kilimandżaro. Potężny kolos wyniośle góruje nad obszarem Czarnego Lądu. Jest to najwyższa (5895 m.n.p.m) wolnostojąca góra na świecie, która dzięki sprzyjającemu klimatowi, praktycznie przez cały rok skutecznie wabi i zaprasza licznych śmiałków.
Mróz był przeszywający. Grube puchowe kurtki, ciepłe polary i czapki oraz bielizna termoaktywna pozwalały nam zachować resztki komfortu. Niestety nie wszyscy uczestnicy wyprawy byli tak dobrze przygotowani do walki z żywiołem. Co jakiś czas przelatywały nad naszymi głowami strzępy bliżej niezidentyfikowanej tkaniny. Jak się później okazało, były to fragmenty foliowej peleryny naszego kolegi Jarka, która nie zdała egzaminu w obliczu niosącej zniszczenie burzy śnieżnej. Na pocieszenie, bądź też w celu spotęgowania obrazu naszego nędznego położenia, pozostał mu na głowie jedynie foliowy kaptur, uprzednio sklejony grubą foliową taśmą.
Ze względu na dość znaczne nachylenie góry poruszaliśmy się tak zwanym "zygzakiem". Sposób ten wydłużał znacznie czas naszej marszruty, dając jednakże nadzieję na osłabienie objawów choroby wysokościowej. Stopniowo udawało nam się nawet wyprzedzać ekipy, na które wcześniej, z dołu, patrzyliśmy z delikatną nutką zazdrości. Jednak wkrótce to my zmuszeni byliśmy zrobić postój, w następstwie czego sytuacja odwróciła się i zostaliśmy w tyle. Tak naprawdę ta wymiana pozycji powtórzyła się jeszcze kilka razy podczas naszej siedmiogodzinnej wspinaczki. Dzięki temu, krępy jegomość, z rozpostartą na plecach flagą Szwecji przestał już być jednym z wielu anonimowych poszukiwaczy przygód, podobnie jak początkowo tryskający radością Hiszpan, który teraz w skupienia przemierzał kolejne odcinki drogi, mozolnie dążąc do szczytu. Często zdarzały się również przypadki, gdy ludzie nie mając już siły na dalszą wędrówkę, zawracali z drogi i wbrew ogólnemu trendowi, kierowali się w stronę obozu. ![]() Najczęściej odbywało się to pod eskortą czarnoskórego przewodnika. Muszę przyznać, że i mnie nawiedziła ta myśl. Czy uda mi się pokonać kolejne sto, kolejne dziesięć metrów? Dodatkowo, świadomość, że tak naprawdę nie mam za bardzo gdzie wracać powodowała, że uparcie pięłam się pod górę. Brudny namiot, przeszywający mróz, gorzki smak porażki-to nie byłoby wymarzone zwieńczenie afrykańskiej przygody. Tak więc do przodu, choćby te kolejne kilka kroków, gdyż potem będzie szansa na upragniony odpoczynek, na wzięcie kilku oddechów. Z głową opuszczona na piersi, obserwując jedynie miarowo poruszające się buty kolegi idącego przede mną, nieustannie liczyłam na to, że już za chwilę nastanie dzień, wyjdzie słońce, a to oznaczać będzie, że kres naszej wędrówki jest już blisko. Pierwszych, wytęsknionych promieni słońca doświadczyliśmy dopiero przy Stella Point na wysokości 5745m.n.p.m.Właściwie nie były to promienie słoneczne, ale początkowo raczej tylko jasna poświata, różowa łuna wynurzająca się zza horyzontu. Stąd do szczytu było już tylko ok. 45 min. marszu. Wschodzące słonce i przekonanie, że nic już nie stanie nam na drodze do zdobycia szczytu, dodało nam skrzydeł i dodatkowych pokładów energii. Droga, po której wchodziliśmy był to teren bardzo rozległy, o niskim stopniu nachylenia, jednakże całkowicie wyeksponowany. Nieustannie wiejący, silny wiatr potęgował uczucie zimna nie pozwalając w pełni rozkoszować się pięknem otaczającej nas natury. Różowe cienie wschodzącego słońca na majestatycznych lodowcach na długo pozostaną w mojej pamięci. W końcu o 7.06 wyczerpani, ale szczęśliwi stanęliśmy na szczycie góry Kilimandżaro. Góry, o której marzyliśmy od miesięcy, a której zdobycie stanowi przecież jedynie rozgrzewkę przed kolejnymi prawdziwymi wyzwaniami.
Tekst: Kasia Solecka
Nie tracąc rozpędu, już wkrótce ruszamy na Kaukaz w celu zdobycia Elbrusa. Zapraszamy do współpracy i wsparcia sponsoringowego naszych wypraw. Szczegółowa oferta i opis korzyści dla sponsora znajduje się na naszej stronie www: http://www.7challenge.pl/sponsorzy.html
Uczestnicy Katarzyna "Solcia" Solecka Grzegorz "Naporek" Napora Organizator:
Patronat medialny: |
||
![]() |
| © 2008 podróżnik.net |