Przygotowania, uczestnicy
Półwysep Kamczatka, położenie
Lecimy na Kamczatkę
Elizowo
Pietropawłowsk Kamczacki
Wulkan
Awaczyński
Wulkan Koriacki
Mutnowka, mini Dolina Gejzerów
Wulkan
Mutnowski
Wulkan Goriełyj
W stronę Kluczewskiej
Kluczewska Sopka
Droga
do cywilizacji
Ust-Kamczack
Rajsa Iwanowna
Kobieta tajgi
Esso - Kamczacka Szwajcaria?
Wyjazd
z Kamczatki
Informacje
praktyczne
Galeria zdjęć
Wulkanizm
na Kamczatce
Wulkaniczne linki

 

 
  
Miasta Rosji -
Sankt Petersburg
Droga Kołymska
Złota Kołyma
Archipelag Gułag
DNIEPROWSKI
Archipelag Gułag
BUTUGYCZAG
Miasta Rosji
- Jakuck
Magadan
Iran - DAMAVAND
Miasta Rosji
- Władywostok
Kolej transsyberyjska
Kamczatka 2003
Oblicza Gobi
W poszukiwaniu końca świata
Skansen
w Ułan Ude
Karpaty Południowe
Góry Stołowe
Wycieczka
po Dolnym Śląsku
Kotlina Kłodzka

 

Kamczacka Szwajcaria?
Esso

 

Esso oczami Europejczyka.
Coż powiedziec o tej miejscowości? Wygląda jak Kozyriewsk z basenem termalnym w centrum, zapuszczona wiocha, której mieszkańcom ktoś wmówił, że mieszkają w raju. Gdy spaceruje się po wsi, wprost razi w oczy panujący wokół nieporządek: walające się stare opony, zardzewiałe beczki po benzynie, wraki samochodów i mnóstwo innego żelastwa. Jest tu kilka sklepików spożywczych (ceny wyższe o 15-20% niż w Pietropawłowsku), jeden bar (nieopodal basenu), w którym odbywają się dyskoteki, i zakusocznaja niedaleko muzeum. W bibliotece publicznej znajduje się Muzeum Niedzwiedzia, gdzie można obejrzeć ciekawe filmy o życiu króla tajgi.
W Esso żyje około 3000 mieszkańców. Choć trudno początkowo w to uwierzyć, jest tu szkoła początkowa, średnia i artystyczna, mieszczą się urzędy lokalne, milicja i prokuratura.

Turyści mogą tu zwiedzić niewielkie muzeum etnograficzne i zapoznać się z kulturą miejscowych plemion: Ewenów, Koriaków i Lamutów. Zniechęca do tego podejście władz muzeum do obcokrajowców: trzeba płacić podwójną stawkę za bilet (cena dla inostrańca to 60 rubli). Jest to oczywiście "zwyczaj" praktykowany w wielu rejonach Rosji, jednak postanowiłem, może niepotrzebnie, że tym razem nie poddam się temu wymogowi, i nie poszedłem do muzeum.
Zirytowało mnie, że działania miejscowych, mających kontakt z turystami, skierowane są na jak największy zysk. Mimo, że Esso obchodziło święto 77-lecia istnienia, nie odbyły się z tej okazji żadne uroczystości. Liczyliśmy na występy koriackiego zespołu folklorystycznego, jednak jego dyrektorka powiedziała Żeni przez telefon, że skoro nie ma turystów, którzy zapłacą za występ, to występu nie będzie. A cena biletu była niebagatelna, bo 25$ od osoby za godzinne show!

Spędziliśmy tu dwa i pół dnia, rozstawiwszy namiot w ogrodzie Żeni Marczenko. Poznaliśmy ją dzięki Raisie Iwanownej z Kropiwnej, która dała nam list polecający do Żeni. Nasza gospodyni zajmuje się organizacją turystyki konnej. Można z nią wyjechać np. na kilkudniową wycieczkę pod Wulkam Iczyński, wysokości ponad 3000 m. Wynajęcie konia na pięciogodzinną wycieczkę kosztuje 20$.
Przyroda jest tu piekna: lasy pełne grzybów i jagód, których jest tu kilka gatunków. W lasach mnóstwo zwierzyny, z niedźwiedziem i łosiem na czele. Esso leży w dolinie okolonej górami mającymi ponad 2000 m wysokości. Co niezwykłe - w samej wsi nie ma komarów!
Skorzystaliśmy z basenu, poszliśmy na dyskotekę, wybraliśmy się na wycieczkę do jeziora Ikar, oddalonego o siedem kilometrów od wsi. Muszę przyznać, że nie wyniosłem z tego nic ciekawego, poza bezpośrednim kontaktem z przyrodą.
W Muzeum Niedźwiedzia obejrzeliśmy filmy o tych zwierzętach, nakręcone w parku Kronockij Zapowiednik. Mieszkający tam myśliwy i przyrodnik, którego nazwiska nie pamiętam, od wielu lat zajmuje się niedźwiedziami. Cały rok śledził życie jednego samca, filmując go w czasie wędrówki przez tajgę, połowów ryb, przygotowywania się do snu zimowego. Zwierzę nie wykazywało w stosunku do przyrodnika agresji, dzięki czemu możliwe było sporządzenie ciekawych zdjęć.

Powrót do Pietropawłowska.
Z Esso chcieliśmy dostać się do stolicy. Po godzinie oczekiwania zatrzymaliśmy nasz pierwszy tego dnia autostop. Z rockandrollowym myśliwym w ciemnych okularach, przy dźwiękach ryczącego magnetofonu jechaliśmy w szaleńczym tempie (ponad 130 km/h) do głównej trasy. Ochotnik opowiadał nam o polowaniach na niedźwiedzie, o łowieniu ryb, o swoim życiu tu na Dalekiej Północy.
Wszedłem w dyskusję z kierowcą na temat cen usług dla turystów. Poinformował on nas, że dwunastodniowa wyprawa z przewodnikiem w tajgę, w celu upolowania niedźwiedzia, kosztuje 5000$ od osoby. Spytałem, czemu tak drogo, on zaś odpowiedział, że bardzo drogi jest transport helikopterem. Godzina pracy helikoptera kosztuje bowiem 3000$. Drążyłem temat i poprosiłem myśliwego o szczegóły wyliczenia takiej ceny za lot. Otóż helikopter zużywa w ciągu godziny 800 litrów paliwa, co stanowi na Kamczatce równowartość 270$. Do tego dochodzą koszty pracy pilota i obsługi, jak też koszty skorzystania z lądowiska. Jak twierdził nasz rozmówca, możliwość posadzenia maszyny na aerodromie kosztuje 10000 rubli, czyli 300$.
- Tak więc zostaje ponad 1000$ zysku z jednego przelotu, podsumowałem zgryźliwie.
- Chętnych jednak nie brakuje, przyjeżdżają do nas z całego świata, odparł kierowca.

Po dojechaniu do głównej trasy, zauważyliśmy ZIŁa do przewozu osób, mknącego w kierunku Pietropawłowska. Po chwili siedzieliśmy w środku z wesołą kompanią robotników jadących do Milkowa. Polało się trochę wódeczki za drużbu narodow i było bardzo sympatycznie.

W Milkowie posililiśmy się w restauracji, potem idąc do drogi wylotowej spotkaliśmy dwie panny, czy raczej to one nas w y b r a ł y, proponując podwiezienie. Nie wiemy, czego od nas chciały, ponieważ jesteśmy spokojnymi polskimi turystami;)
Kierująca samochodem dziewczyna zaproponowała, że zjedzie na niewielką "zatoczkę" w tajdze, sztoby niemnozko pogawarit' i jak chciała, tak uczyniła.

Ostatecznie koleżanki podwiozły nas do posterunku milicji DPS, a poczciwi milicjanci szybko posadzili nas na maszinu do Pietropawłowska. W mieście właśnie szalał tajfun, który nadszedł tu znad Japonii. Nie bardzo chciało nam się nocować w namiocie, dlatgo mimo późnej pory (była 23.30) zapukaliśmy do drzwi Mikołaja i... nie zawiedliśmy się! Mikołaj serdecznie zaprosił nas do środka.

 
Esso


 
poprzednia strona 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 następna strona do góry