Marek Klonowski
 - e-mail 
 - website
 
Korona Ziemi rowerem
CZĘŚĆ I -
Elbrus 2004
ELBRUS - Galeria
 
Korona Ziemi rowerem
CZĘŚĆ II -
Mt. McKinley 2005 - PLAN
Wieści z trasy .01
Wieści z trasy .02
Wieści z trasy .03
Wieści z trasy .04
Wieści z trasy .05
USA - GALERIA
Nowa wyprawa Marka KlonowskiegoNowa wyprawa Marka KlonowskiegoNowa wyprawa Marka Klonowskiego

 
USA 2005 - wieści z trasy .03

 

Park Denali

Gdy przywykłem już do zieleni i drzew, odreagowalem trochę na festiwalu "blue grass", pogadałem po polsku z naszymi ekipami startującymi na Denali, naprawiłem z Jokiem Chevroleta pickupa z 62 roku, powybierałem trochę górskiego jedzenia (którego dużo tu zostaje na lotnisku, bo alpiniści z całego świata wolą zostawić niż tachać to ze sobą z powrotem do Australi czy Finlandi) i zarobiłem parę $, wybrałem się ponownie na północną stronę pasma Alaska Range, do parku Denali (autostopem oczywiście). Przy wjeździe do parku trzeba dopełnić parę "formalności". Trzeba odwiedzić "baccountry information", gdzie dostaje się "niedzwiedzioodporną" czarną beczułkę, w której trzeba trzymać jedzenie i śmieci. Tam też otrzymuje się pozwolenie na nocowanie w określonych rejonach parku (które to rejony wcześniej trzeba sprecyzować - ach ta Ameryka - Ja oczywiście zbytnio się tym nie przejąłem, i po wyjściu stamtąd zapomniałem o rejonach a beczułkę, w której i tak nie miesciło się moje jedzenie, zostawiłem gdzieś na mili 60 - zabrałem ją jak wracałem z powrotem, ponieważ trzeba oddać). Koniecznie też polecam odwiedzenie swieżo otwarte Visitor Center, gdzie w małej sali kinowej możma obejrzeć 18-minutowy film o parku - leci co pół godziny.

Do parku można wjechać jedynie autobusem, jazda może trwać od 3,5 do 6 godzin w zalezności jak daleko się jedzie. Jest tylko jedna droga o długości 90 mil, pierwsze piętnaście mil to asfalt, ale później to prawdziwe bezdroza. I o to chodzi, po drodze piękne widoki oraz... niedźwiedzie i inne tego typu cudaki, jak łosie czy orły. No i generalnie nie bedę się już tu rozwodził, co ja tam wyrabiałem w tym parku, smigałem tu i tam, walczyłem z komarami i nasluchiwałem, czy jakiś niedźwiadek nie chce na kolację do mnie (albo po mnie) wpaść, i kręciłem jak szalony moją kamerą i robiłem fotki. Odpoczywałem... Dotarłem do miejsca skąd wyruszyłem pierwszego maja na Denali - nad Wonder Lake - z lodu na jeziorze nic nie zostało, ale za to komary! Bez siatki na głowie nie ma co wychodzić z namiotu, nie ma mowy o jedzeniu na zewnątrz, po zamknięciu się w namiocie w środku około 100 komarów do zabicia. Trochę też się powspinałem po okolicznych 2-tysięcznikach, raz nawet zanocowałem na szczycie. I tak zlecialo 6 dni. Zapraszam do obejrzenia kilku nowych fotek ...

Wracając na stopa, niesamowita sprawa, zabrali mnie Polacy, a wierzcie mi, że za dużo tu ich nie ma, a pozniej jechałem z kolesiem, co się zwie Dave Johnston i jest jednym z tych, co zrobili pierwszy w histori travers Denali (ten co ja) 40 lat temu, do tego był na szczycie zimą a niedawno wszedł z żoną i 11-letnim synem. Gdy pokazywałem mu zdjęcia Gryfina (bo wpadliśmy do Joka na piwko), pierwsze co powiedział "na pewno wlazleś na ten most, ja też lubię włazić na takie mosty". Ale mi sie fajnie zrobiło, są jeszcze wariaci na tym świecie...

Kilka ciekawych faktów o Alasce:

  • Na Alasce przypada 1 mila drogi na 44 mile kwadratowe powierzchni, podczas gdy średnia w US to 1 na 1 (następny najniższy stan to Nevada z 2,5 mili na milę kwadratową powierzchni.
  • 30 % populacji Alaski nie ma połączenia drogowego czy promowego.
  • Jedynie 32% dróg na Alasce jest asfaltowych.
  • Populacja Alaski to zaledwie 0,2% populacji USA.
  • Alaska ma 33,902 mil wybrzeża - dwukrotnie więcej niż pozostałe stany.
  • Kupiona od Rosji w 1867 roku.
  • Zaludnienie to 1 osoba na milę kwadratową - średnia w US to 74.
    ...więc całkiem spokojnie tu gdzieniegdzie, ale brak ludzi nadrabia za to nadmiar komarów...

 


 
poprzednia strona 1 2 3 4 5 6 7 8 9 dalej do gory