|
Marek Klonowski (ur. 1979 r.). Wychował się w małym miasteczku nad Odrą - Gryfinie.
Od dzieciństwa żeglował po Międzyodrzu i okolicznych akwenach stąd jego pierwsza pasja
- żeglarstwo. Ukończył technikum elektryczne i już wtedy wiedział że rower także nie
jest mu obcy. Wraz z kolegami organizował małe wyprawy rowerowe po Polsce.
Studia otworzyły mu wiele nowych dróg. Brał udział w licznych ekstremalnych imprezach
(Harpagan, Próba Mamuta, Ekstremalna Dwójka, Supermaraton rowerowy i innych).
Pływał też w Yacht Klubie Polskim w olimpijskiej klasie 470. Zaczął także fotografować
co zaowocowało dwukrotną wygraną w corocznym konkursie Akademii Morskiej.
Rozpoczął też na poważnie swoją przygodę ze światem. Po licznych odwiedzinach
w Tatrach i Bieszczadach (także zimą) postanowił postawić na podróże rowerowe.
Na początek pojechał nad Adriatyk. Wyruszył z Zakopanego, bez namiotu, w sandałach,
obładowanym starym rowerem i niemal bez pieniędzy. W miesiąc pokonał blisko 3tyś.km.
Powoli zdobywał doświadczenie. Studia w Akademii morskiej pozwoliły mu także spędzić
6 miesięcy na największym żaglowcu świata oraz dwukrotnie odwiedzić Polską Stację
Polarną na Spitsbergenie. Wybrał się też autostopem w Dolomity i ponad 3 tygodnie
spędził w górach, przechodząc najtrudniejsze ferraty i starając się nocować jak najbliżej
wierzchołków szczytów (uwielbia wschody słońca ze szczytu - jest się wtedy pierwszym
człowiekiem dotkniętym przez słońce).
Do kolejnej podróży przygotowywał się z za swojego biurka w akademiku.
Wysyłając setki maili, zbierając informacje wyruszył rowerem na Kaukaz.
Dojechał do podnóży najwyższej europejskiej góry - Elbrus, i wspiął się na nią.
Oprócz tego zdobył inny kaukaski szczyt - Soviecki Voin dość trudny techniczne.
Kontynuował swoją podróż dalej przez Gruzję i Turcję w sumie zataczając pełne koło
wokół Morza Czarnego. Po drodze wspinał się na najwyższe wierzchołki mijanych pasm
górskich (Kackar w Turcji, Moldovlenau w Rumuni oraz na zakończenie podróży
na Gerlach w Tatrach). Pokonał 6800 km w 58 dni. Trudy jego samotnej wyprawy
zostały docenione w konkursie magazynu "Podróże" od którego otrzymał tytuł
"Podróżnika Roku 2003". Jego coraz lepsze zdjęcia i relacja chętnie były publikowane w mediach.
Ukończył studia z tytułem mgr. inż. Elektroautomatyk Okrętowy i posiada
wszystkie niezbędne certyfikaty do pracy jako oficer elektryk na morzu.
Niestety zakochał się po uszy i za nic na świecie nie chciał wypłynąć.
Ożenił się z Agatą - dziewczyną w której był zakochany od 14 lat.
Trzy dni po ślubie pojechali razem nurkować w Morzu Północnym a podczas wakacji
odbyli dość niecodzienną podróż poślubną. Wybrali się na Przylądek Północny na rowerach
z 45 kilogramowym psem na przyczepce. W rezultacie w 67 dni objechali całą Skandynawię.
Nakręcili przy tym dużo materiału filmowego, z czego Marek złożył półtora godzinny film,
który można było zobaczyć między innymi w Gryfińskim kinie.
Obecnie Marek zajmuje się energią odnawialną a dokładniej elektrowniami wiatrowymi.
Jednak czuje, że jego powołanie jest inne. Postanowił działać w dobrze sobie znanym
kierunku i podjął kolejne wyzwanie...
|