|
W Rzymie zatrzymuję się przez wszystkie noce w Domu Polskim założonym dla pielgrzymów polskich przez papieża Jana Pawła II. Jest to najtańsza opcja noclegowa (adres - via Cassia 1200, tel. 0039 0630365181) Rezerwuję pobyt telefonicznie, ponieważ w okresie wakacyjnym zdarza się czasami, że nie ma wolnych miejsc. Zatrzymują się tutaj nie tylko polscy pielgrzymi, ale i inni turyści polscy, którzy pragną zapłacić niewygórowaną cenę za nocleg.
Warszawa - Rzym
Dzień 1
Lot z Warszawy do Rzymu przebiegł spokojnie. Na lotnisku Fiumicino na stacji kolejki łączącej je z Rzymem nie posiadają schematu linii kolejki i łączącego się z nią metra. Właśnie się skończyły. Utrudnia mi to szybkie orientowanie się w planie miasta, a mapa w moim wydaniu przewodnika Lonely Planet obejmuje tylko metro. Kupuję bilet czasowy na 1,5 godziny za 4,7 Euro, który pozwala mi dotrzeć najpierw do stacji Trastevere, a potem po przesiadce do stacji La Gustyniana (kierunek jazdy kolejki Viterbo, Braziono).
Po ponad godzinie jestem już na miejscu. Jeszcze tylko w piekącym słońcu 10 minut spaceru i jestem w Domu Polskim, gdzie za 15E dziennie bez wyżywienia mam zarezerwowany nocleg. Można tu ze stacji kolejki dojechać autobusem, ale ja jeszcze w tym momencie o tym nie wiem. Przybywam tutaj po 15.00 i dzisiaj już nie decyduję się na wyprawę do miasta. Studiuję przewodnik i rozmawiam z napotkanymi polskimi turystami na temat rzymskich atrakcji. Od poznanych dwóch dziewcząt Eweliny i Anety pożyczam schemat linii metra, którego nie mogłem dostać na żadnej stacji kolejki. Dostaję od Nich namiary na to co w/g Nich warto, a co nie zobaczyć w Rzymie oraz kilka zupek chińskich, które Im już nie będą potrzebne, ponieważ jutro wracają do Polski. Brama wejściowa do Domu Polskiego jest zamykana o godzinie 23.00, a ostatnia kolejka z Rzymu wyjeżdża około 21.30.
Castel Gandolfo - Rzym
Dzień 2
Papież jest teraz na wakacjach w swojej rezydencji w Castel Gandolfo więc tutaj zamiast Rzymu odbywa się niedzielny Anioł Pański. Zorganizowany przez siostry zakonne wyjazd autokarem do Castel Gandolfo, a potem transport w okolice Bazyliki Św. Piotra to wydatek 10E od osoby. Decyduje się, ponieważ sam tam nie dotrę tak szybko. Wyjazd o godzinie 9.00. Na miejscu jesteśmy już o 10.00. Czekamy przed bramą w słońcu ponad godzinę, a następnie na osłoniętym baldachimem dziedzińcu. Do środka nie wolno wnosić zakręconych butelek z napojami. Taka nakrętka jest mi odkręcona i wrzucona do śmietnika. Musze więc zatkać moja 1,5L wodę chusteczkami higienicznymi, co nie zabezpiecza jej jednak skutecznie przed wylaniem. Od Ojca Świętego jestem w odległości 15 metrów.
Około godziny 14.30 jesteśmy z przewodnikiem na Placu Św. Piotra, koło fontann stworzonych rękami Moderno i Berniniego. Każdy na własną rękę idzie najpierw na obiad (kawałek lassany 6,5E). Udajemy się potem do Bazyliki Św. Piotra. Wspaniały widok. Do tej pory mogłem podziwiać tą Bazylikę tylko w transmisjach telewizyjnych, dzisiaj wreszcie widzę ją na własne oczy! Do jej wnętrza nie można wnosić żadnych ostrych przedmiotów i trzeba być stosownie ubranym tzn. nie wolno mieć krótkich spodni lub spódnicy oraz odkrytych ramion. Podziwiamy wnętrze Bazyliki w tym "Piete" Michała Anioła, wiele figur świętych, prześliczne mozaiki, podziemia, gdzie pochowano wielu papieży. Wjeżdżamy następnie na Kopułę Bazyliki (5E), z której można obejrzeć panoramę Rzymu oraz wspaniałe Ogrody Watykańskie do których z przewodnikiem w wyznaczone dni i godziny można zrobić sobie wycieczkę. Po godzinie 18.00 wracamy do Domu Polskiego. Wśród uczestników dzisiejszej wycieczki jest Pan Konrad z córką Marysię. Wybierają się Oni jutro do klasztoru w Monte Cassino i zgadzają się mnie zabrać ze sobą.
Monte Cassino
Dzień 3
O godzinie 9.15 wyjeżdżam samochodem z poznanym wczoraj prokuratorem z Łodzi spędzającym ze swoją córką Marysią objazdowe wakacje po Europie. Naszym celem jest klasztor - opactwo Monte Cassino, którego nie musze opisywać. Położony jest 160 kilometrów od Rzymu. Wstęp do klasztoru i znajdujący się w pobliżu cmentarz bezpłatny. Na cmentarzu znajdują się groby 1066 Polskich żołnierzy, którzy polegli tu podczas walk (grobów jest o kilka więcej niż podaje powyżej, jednak sam przeliczyłem - Polaków jest 1066). W klasztorze znajduje się muzeum do którego wstęp kosztuje 2E. Taka sama opłata za parking przed klasztorem, a koło cmentarza co łaska. W drodze powrotnej zatrzymujemy się przy stoisku z owocami i zajadamy się we trójkę arbuzem, który skutecznie gasi nasz głód i pragnienie. Polska rejestracja naszego samochodu ściąga do tego straganu autokar z polskim pielgrzymami, których widzieliśmy przy klasztorze. Właściciel z zadowolenia z dużego utargu częstuję naszą trójkę winem, a do środka każdego z kubków wkłada połówkę brzoskwini, która ma winu nadać inny smak.
O godzinie 16.00 jestem już z powrotem w Domu Polskim. Wycieczka bardzo udana, a towarzysze podróży bardzo mili i sympatyczni. Po kąpieli idę do pobliskiego supermarketu, a potem przygotowuję plan trasy na jutro.
Rzym
Dzień 4
Na dzisiejszy dzień zaplanowałem sobie bardzo dużo atrakcji, dlatego też pod Bazyliką Św. Piotra jestem już przed godziną 9.00. Idę do zamku St. Angelo, który stanowił główna twierdzę obronną miasta papieskiego i gdzie pochowany jest cesarz Hadrian (wstęp 5E). Mostem na wprost zamku przechodzę Tybr i kieruję się do Placu Largo Argentino do "Area Sacra", potem Panteon (wstęp bezpłatny). Robi na mnie duże wrażenie, dalej Piazza Navona i Schody Hiszpańskie, jednak odbywają się na nich próby do weekendowego pokazu mody, więc wejście na nie jest zamknięte. Dalej Plac Popela, Villa Bourgese, gdzie robię sobie przerwę i zjadam obiad. Jadę następnie autobusem do Terminii i dalej metrem do Colosseum (wstęp 10E, studenci UE do 24 roku życia - 8E).
Kolejne ważne miejsca to Palatyn i Forum Romanum, które jednak trochę rozczarowuje, ale za to jest z niego wspaniały widok na inne rzymskie zabytki. Zwiedzam następnie Bazylikę Św. Jana na Lateranie, "Scala Scena", czyli schody domu Poncjusza Piłata. Wchodzi się po tych 28 stopniach na kolanach. Odbywam tą pielgrzymkę również. Przy ostatnich stopniach kolana odczuwają ich drewnianą, nierówną strukturę, a ponieważ mam spodnie przed kolana to ich kolor staje się nienaturalny.
Na koniec tego intensywnego zwiedzania oglądam Circo Massimo - odbywały się tutaj wyścigi rydwanów. Plac ten teraz to miejscowe boisko piłkarskie, po którym fruwają foliowe torby. Po tym nie najpiękniejszym widoku przychodzi czas na Bazylikę Św. Marii Maggiore i Plac Emanuella II. Po 19.00 bardzo wyczerpany melduję się w pokoju.
Rzym
Dzień 5
Wstaję przed 8.00, ale po wczorajszym maratonie nie odpocząłem należycie. Tego dnia kieruje się najpierw raz jeszcze do "Schodów Hiszpańskich", jednakże są w dalszym ciągu zamknięte dla zwiedzających. Spacerując dalej docieram do "Fontanny di Trevi", wielkiej barokowej fontanny z posagami, jednej z wielu wizytówek Rzymu. Funduję sobie spore lody z trzech gałek i przez parę minut, w kłębiącym się tłumie turystów podziwiam jej piękno. Wrzucam do fontanny monetę, aby do Rzymu jeszcze wrócić. Widzę potem, jak bez żadnego skrępowania większe nominały monet, które leżą w wodzie wyciągane są za pomocą specjalnych tyczek z magnezem na końcu przez różne osoby. Podążam potem pod Mauzoleum Emanuella II. Po drodze na Via Corsa kupuję dwie koszule po 15E za sztukę.
Około godziny 13.00 jestem w Muzeum Watykańskim. Bilet studencki 7E. Muzeum wspaniałe i ogromne. Znajdują się tutaj różne zbiory archeologiczne w tym egipskie, posagi, malarstwo renesansowe, olbrzymie ilości wspaniałych mebli i innych sprzętów. Jest chyba jedne z największych jakie widziałem do tej pory. Mam zbyt mało czasu, aby chociaż jedną dziesiątą dokładnie obejrzeć, więc jak zwykle się spieszę. W Kaplicy Sykstyńskiej mnóstwo ludzi. Prawie wszyscy przychodzą tutaj aby tylko obejrzeć cykl fresków "Stworzenie świata". Obowiązuje zakaz fotografowania.
Tym akcentem kończę moją krótką przygodę z Rzymem. Jutro już wracam do Polski.
Rzym - Warszawa
Dzień 6
Budzę się o godzinie 7.00. Obiecywałem sobie codzienni, że wybiorę się wreszcie na poranna mszę o 7.30 do kaplicy w Domu Polskim i właśnie dzisiaj mi się to udaje. Msza trwa niecałe 45 minut i biorą w niej udział siostry zakonne z Domu Polskiego, pracownicy cywilni i goście w liczbie pięciu tacy jak ja.
Po mszy pakuję się i zapadam jeszcze w krótką drzemkę. Po 10.00 wymeldowuję się, uiszczam opłatę za hotel w wysokości 75E (5 x 15E) i autobusem z pod bramy przejeżdżam 2 przystanki do stacji kolejki. Dwie godziny przed wylotem jestem już na lotnisku. Po 16.00 witam lotnisko imienia Chopina w Warszawie.
Rzym jest śliczny. Aby w spokoju zobaczyć wszystkie ważniejsze zabytki i zapamiętać je, nie wystarczy jednak tylko w sumie te kilkanaście godzin jakie miałem do dyspozycji w ciągu tych dni. Żałują, że nie miałem więcej czasu, aby w tych oglądanych przeze mnie miejscach zostać dłużej i że oglądałem je w tak ekspresowym tempie. Nie miałem w planach wcześniej wyjazdu do Castel Gandolfo, ani Monte Cassino i stąd ta szybkość.
Wiele rzeczy i miejsc zachwyciło mnie swym bogactwem i ogromem. Wiem, że pomimo iż utopiłem w "Fontannie di Trevi" monetę, raczej już tam nie wrócę, ale gdyby mi się to udało chciałbym w spokoju, nie goniąc tak raz jeszcze wejść w chłodne mury Bazyliki Św. Piotra, do Panteonu i Colosseum, wdrapać się po schodach przypominającego tort Mauzoleum Emanuella II i usiąść na "Schodach hiszpańskich", czy będzie mi to dane zobaczymy...
Ceny w Euro
- 4,7 - bilet czasowy 1,5 godzinny na kolejkę (lotnisko - La Gustyniana),
- 0,77 - bilet jednorazowy,
- 3,1 - bilet jednodniowy,
- 6,5 - lassania obok Pl. Św. Piotra,
- 5,0 - wstęp na Kopułę w Bazylice Św. Piotra,
- 1,43 - 1,5L coca-coli,
- 1,03 - 6 małych batonów twix,
- 0,90 do 3,1 - 1kg pomidorów,
- 1,0 - 20 pocztówek pod Colosseum,
- 9,90 - 1kg pizzy koło Statzione Termini (3,8 - 400gr.),
- 2,0 - lody trzy gałki,
- 7,0 - bilet studencki do Muzeum Watykańskiego,
- 0,5 - 330ml fanty w puszce,
- 5,5 - 1L Martini Bianco.
|